Ahoj!

Pusty most karola przed wschodem słońca

Miało być inaczej niż zwykle, wyszło jak zawsze. Po 20 godzinnej podróży w końcu dotarliśmy nad Wełtawę. Niestety nasze marzenia o luksusowym pobycie prysły jak bańka mydlana wraz z przybyciem do hotelu. Cóż może to i nie najlepsza pora by o 5 rano budzić recepcjonistę, ale fakt, że kazano nam oczekiwać na pokój przez 9 godzin nie napawał nas optymizmem.Czytaj dalej

Pot, kurz i błoto, czyli Camino de Santiago

Oznaczenie szlaku

Ciemność i ściana deszczu. Błękitne światło latarki rozprasza się na ogromnych kroplach gnanej wiatrem ulewy. Nie widać właściwie nic. W uszach jednostajny szum, jakby za nami rozbijał się o skały potężny wodospad, ale to tylko deszcz. Jest przeraźliwie zimno. Stróżki wody spływają po plecach, wdzierają się do oczu i ust. Buty ślizgają się na leśnej ścieżce, przypominającej teraz ogromne bagno. Stopy pulsują jednostajnym bólem, niezmiennym już od tylu dni. Jest 5 rano. Otępienie. Każdy krok wykonywany mechanicznie. Zastanawiasz się czy to sen, czy jawa. Czy to na pewno Ty walczysz w tym słabym ciele o kolejne metry na szlaku. Jak to możliwe, że po przejściu setek kilometrów znowu udało Ci się wstać i wyruszyć w ciemność i w deszcz. Po co to wszystko…

Czytaj dalej

Giro d’Italia 1

Obok pałacu Dożów

Pisanie bloga zakłada pewną systematyczność, a także chęć zdania relacji z tego co aktualnie się u nas dzieje. Co jednak, gdy działo się sporo jeszcze przed rozpoczęciem blogowania? Trzeba to jakoś narobić, dlatego na dobry początek zapraszamy do przeczytania opisu naszej rowerowej (czyli coś, co rzadko nam się zdarza) wyprawy po północnych Włoszech. Podzieliliśmy ją na dwie części, oto pierwsza z nich:Czytaj dalej