Polak, Węgier dwa bratanki…

Wojtek pod tabliczką Tokaj

Kolejny kraj za nami! Tym razem przyszło nam się pożegnać w Węgrami i wkroczyć z wielkim hukiem na terytorium Rumunii.
Stare przysłowie mówi: Polak, Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki. I chyba rzeczywiście coś w tym jest. Nie żeby, którykolwiek z Węgrów chciał się z nami bić, a już nie daj Boże pojedynkować na szable, ale w tej przysłowiowej szklance chyba jest jakieś ziarno prawdy. Mimo że ani my, ani Madziarzy, których dane nam było poznać nie pałali jakoś wielką miłością do wysokoprocentowych trunków, to fakt, że jedynym obcym językiem w jakim mówili był niemiecki, sprawiał, że butelka słynnego węgierskiego Tokaju idealnie przełamywała językowe bariery.Czytaj dalej

Słowacja w 5 dni

Rynek w Bardejowie

Nie upłynął nawet tydzień, a nam przychodzi już, żegnać się z naszymi południowymi sąsiadami. Dane nam było zobaczyć tylko mały fragment tego kraju, ale bez wahania możemy powiedzieć, że wiele się dowiedzieliśmy o jego mieszkańcach i zwyczajach tu panujących.
Nie wiadomo czemu przyjęło się myślenie, że Słowacy do zamożnych nie należą. Być może władze do dziś zmagają się z kryzysem, a budynki udostępniane jako baza noclegowa dla turystów pamiętają zamierzchłe złote czasy Bloku komunistycznego. Ale nie oszukujmy się- czy aby w Polsce też tak nie jest?Czytaj dalej

Rivendell

Daria i wujek w lesie

Po niemal 3 tygodniach wędrówki zawitaliśmy do Gorlic. Miasta, które jest nie tylko interesujące ze względu na swoje położenie umożliwiające wędrówki dalsze i bliższe po Beskidzie Niskim, lecz także ze względu na swoją historię. Na uwagę chociażby zasługuje fakt, że to właśnie tutaj miał swoją pracownie Ignacy Łukasiewicz.Czytaj dalej

Czerwony szlak

Ruiny zamku w Olsztynie

Po niemal 500 km dobiliśmy do Skały. Przed nami jeszcze tylko jeden dzień i zakończy się nasza przygoda ze szlakiem Orlich Gniazd, a co za tym idzie także i Jurą Krakowsko- Częstochowską. I choć w pamięci ciągle mamy Jurę, ale Francuską, zdecydowanie możemy polecić także tę w naszym kraju. A wrażenia? Mimo zmiennej pogody i chyba najciekawszego odcinka jeszcze przed nami, ciągle nie możemy wyjść z zachwytu nad skałkami, górkami, zamkami, fortecami i amonitami. Przez kilka lat odkładaliśmy w planach wspinaczkę skałkową tym razem chyba się zmotywujemy do treningów i w jak najkrótszym czasie powrócimy do Jury Krakowsko-Częstochowskiej.Czytaj dalej