Jak się spakować na Camino

Za dużo w plecaku

Zawitaliśmy ostatnio do Fromborka, gdzie świat jakby się zatrzymał. I choć paradoksalnie to tu Mikołaj Kopernik wstrzymał Słońce, a poruszył Ziemię, czas zdaje się płynąć nieśpiesznie, zupełnie oderwany od współczesności. Korniki w naszym drewnianym domku urządziły sobie prawdziwą wyżerkę. Z każdego kąta słychać chrobotanie powolnie wygryzanego drzewa. Tuż obok nas, trochę zapomniany, a może jeszcze nieodkryty, przebiega szlak do Santiago. Najchętniej rzucilibyśmy wszystko, by wyruszyć w czteromiesięczną wędrówkę, dlatego teraz nie będzie wcale o zabytkach Fromborka, tylko o plecaku.

Czytaj dalej

Pot, kurz i błoto, czyli Camino de Santiago

Oznaczenie szlaku

Ciemność i ściana deszczu. Błękitne światło latarki rozprasza się na ogromnych kroplach gnanej wiatrem ulewy. Nie widać właściwie nic. W uszach jednostajny szum, jakby za nami rozbijał się o skały potężny wodospad, ale to tylko deszcz. Jest przeraźliwie zimno. Stróżki wody spływają po plecach, wdzierają się do oczu i ust. Buty ślizgają się na leśnej ścieżce, przypominającej teraz ogromne bagno. Stopy pulsują jednostajnym bólem, niezmiennym już od tylu dni. Jest 5 rano. Otępienie. Każdy krok wykonywany mechanicznie. Zastanawiasz się czy to sen, czy jawa. Czy to na pewno Ty walczysz w tym słabym ciele o kolejne metry na szlaku. Jak to możliwe, że po przejściu setek kilometrów znowu udało Ci się wstać i wyruszyć w ciemność i w deszcz. Po co to wszystko…

Czytaj dalej